Rozmowy nad powierzchnią: O tlamowcach z Malawi, domowych mieszankach mięsnych i łososiach „kąpiących się” w antybiotykach

Udostępnij artykuł

Hodowla ryb akwariowych jest dla wielu pasją na całe życie, która wiąże się z nieustannym odkrywaniem nowych informacji. W nowym odcinku serii Rozmowy nad powierzchnią znany akwarysta Josef Pejša dzieli się swoimi bogatymi doświadczeniami. Dlaczego jego zdaniem wołowe serce powinno być nieodłącznym elementem diety ryb, jak skutecznie hodować cichlidy z jeziora Malawi i w czym tkwi ciemna strona komercyjnych hodowli łososia czy krewetek?

Hodowla ryb akwariowych: Wyzwania, mity dotyczące karmienia i ciemna strona wielkich hodowli

Hodowla ryb akwariowych jest dla wielu pasją na całe życie, która wiąże się z nieustannym odkrywaniem nowych informacji. W nowym odcinku serii Rozmowy nad powierzchnią znany akwarysta Josef Pejša dzieli się swoimi bogatymi doświadczeniami. Josef Pejša jest nie tylko odnoszącym sukcesy profesjonalnym akwarystą i znanym hodowcą tlamowców, ale w przeszłości hodował także ponad 50 gatunków afrykańskich cichlid jednocześnie i zgłębił problematykę przemysłowych hodowli ryb.  

Co wszystko wiąże się z hodowlą tlamowców, jak przygotować odpowiednią mieszankę pokarmową i co dzieje się za murami rybnych fabryk?  

Cichlidy z jeziora Malawi

Afrykańskie cichlidy z jeziora Malawi są dzięki swojemu atrakcyjnemu ubarwieniu i wysokiej odporności idealnym wyborem nawet dla początkujących. W porównaniu z rybami z Ameryki Południowej znoszą znacznie większe obciążenia wody substancjami azotowymi. Na jakość wody są mniej wymagające niż cichlidy z jeziora Tanganika, które przy pogarszających się warunkach szybko przestają żyć i rozmnażać.

Przy ich hodowli jednak należy pamiętać o ich wymaganiach:

Ryby z Malawi są stosunkowo terytorialne i potrzebują wielu kryjówek. Gdy masz ustaloną grupę, nowi osobnicy są wprowadzani z dużą trudnością, a pierwotna obsada może je zlikwidować. 

Wodę w akwarium dla tych afrykańskich ryb można utrzymywać na odpowiednich wartościach pH za pomocą zwykłej sody oczyszczonej i wapienia. Ciekawostką jest, że w samym jeziorze Malawi widoczność jest udowodnione lepsza niż w Tanganice. Josef Pejša uważa, że jest to spowodowane wyższą eutrofizacją wody – czyli wyższą zawartością azotu i fosforu. Bogaty występ fitoplanktonu i glonów jest również prawdopodobnie powodem, dla którego tamtejsze ryby osiągają większe rozmiary. Z powodu długiego układu pokarmowego cichlidy z Malawi wymagają znacznego udziału pokarmu roślinnego; pan Pejša w przeszłości wzbogacał ich dietę sałatą, płatkami owsianymi lub gotowanymi makaronowymi literkami.  

Kontrowersyjny temat: Czy wołowe serce powinno być w mieszance dla ryb?

Wśród akwarystów wciąż krąży mit, że karmienie ryb konkretnie wołowym czy indyczym sercem jest całkowicie nienaturalne i szkodliwe. Josef Pejša jednak obala tę opinię i odnosi się do historii. Pionierem tego trendu był światowej sławy hodowca tlamowców Jack Wattley, który przeprowadzał bardzo udane eksperymenty z karmieniem sercem. Niektóre europejskie farmy, takie jak słynna Diskuszucht Stendker (która kilka lat temu zakończyła działalność), karmiły swoje hodowle wyłącznie mieszankami z wołowego serca i zużywały go całe tony rocznie.

Ryby są w naturze przystosowane do tego, aby w ramach przetrwania zjadać także rzeczy, które nie są w ich środowisku całkowicie powszechne, i potrafią je strawić, “

Odrzucającym karmienie mięsem zaleca się przyjrzenie się składom powszechnych komercyjnych granulek od dużych producentów – często znajdziesz w nich suszone mleczne produkty, mąkę lub jaja, które są surowcami, które ryby w naturze spotykają równie często jak krowy.  

Karmienie mieszanką mięsną ma jednak swoje jasne zasady:

  • Nie może chodzić o czystą mięśniową tkankę: W naturze ryba zjada całego zwierzęcia, w tym łuski, kości i układ pokarmowy pełen enzymów. Sama mięśniowa tkanka nie wystarcza, a mieszanka musi być zrównoważona.  
  • Konieczność składników roślinnych: Tlamowiec jest wszystkożerny i potrzebuje w diecie niestrawnych substancji balastowych. Josef Pejša do swoich mięsnych mieszanek skutecznie dodaje gotowane młode pokrzywy z własnego ogrodu lub mrożony szpinak. Ryby lepiej trawią pokarm, a ich kal zyskuje na spójności, dzięki czemu woda nie mętnieje.  
  • Witaminy i minerały: Domową mieszankę mięsną można w przeciwieństwie do granulek łatwo wzbogacić o beta-karoten dla lepszego ubarwienia ryb lub o witaminę D dla wzmocnienia odporności i wytrzymałości.  
  • Uwaga na przekarmianie: Ryby muszą jeść pokarm na żądanie. Mięso zawiera dużo fosforu, co przy zaniedbanej filtracji, niewystarczającej wymianie wody i słabej filtracji prowadzi do wzrostu niepożądanych glonów.  

Ciemna strona wielkich hodowli: Krewetki i łososie na antybiotykach

W Rozmowach nad powierzchnią doszło także do porównania z komercyjnymi wielkimi hodowlami ryb i owoców morza przeznaczonych do spożycia przez ludzi. Podczas gdy w akwarystyce hodowcy zazwyczaj starają się o maksymalną naturalność, przemysłowa hodowla łososia czy krewetek działa wyłącznie na zasadzie maksymalizacji zysku i intensywnego tuczu.  

Według Josefa Pejši te wielkie hodowle są ekstremalnie przeludnione, co naturalnie generuje ogromne ryzyko chorób i pasożytów. Aby w okrągłych zbiornikach krewetek lub w hodowlach klatkowych łososia utrzymać zwierzęta przy życiu, hodowle są dosłownie „kąpane” w antybiotykach, regularnie szczepione i poddawane kąpielom przeciwpasożytniczym. Ponieważ są to drogie towary, każdy egzemplarz ratuje się chemicznie. Ostateczni „brojlery” karmione granulkami mają z dzikimi łososiami niewiele wspólnego. Potwierdzają to również doświadczenia z intensywnych hodowli węgorzy lub pstrągów we Włoszech i Hiszpanii, gdzie sztucznie tuczone ryby wykazują całkowicie inną jakość i smak mięsa niż ryby złowione w wolnej naturze.  

Całą rozmowę można wysłuchać na kanale YouTube ForAquarist:

Opublikowano: 2 lip 2026
286
2
Włącz powiadomienia o nowym artykule